kruchość mej duszy unosi się
wraz z parą w przestrzeń
myśli w ekstazie krążą po głowie
wciąż wpadają na siebie, zapętlają się i błądzą
staram się połączyć je w całość
lecz one wiedzą lepiej
jedynym lekarstwem jesteś Ty.
- Mood:
loved
przecież pragnę
to jednak wiem
to jednak wiem, że to tak nie naprawdę jest....
zatraciłam się
za bardzo chcę
z może znowu potrzebuję cię
- Mood:
calm
w chowanego
skrywam je w sobie głęboko
na pokaz
- Mood:
frustrated
świadectwem piękna
uczynek
potwierdzeniem dobra
karykatura
ukazaniem brzydoty
zbrodnia
urzeczywistnieniem zła
Czemu piękno tak nas zachwyca,
a dobrze postępować nie chcemy?
Dlaczego brzydota nas odrzuca,
a zło tak pociąga?
Czym jest zło? Do czego służy...
- Mood:
lazy
Wejść na szczyt
I nie spaść
Skoczyć
I nie upaść
Trwać
I nie przestać
Wierzyć
I mieć nadzieję
Być
I ciągle chcieć
Żyć
- Mood:
confused
Otuli
Opatuli
Przytuli
Przymili
Zatai
W oddali
Już jest słowo
Na es
Seks... seks... seks...
Nie....
Szczerość?
- Mood:
cheerful
Wyciągam
z szuflady słów
wnioski niewypowiedziane
zawieszam się
pomiędzy muszę a
chcę
odkładam
do szkatułki wrażeń
ideały niespełnione
- Location:Toruń
- Mood:
calm - Music:Regina Spector
"Czarodzielnica"
autor: G. Zak
zmiany drobne: R.Jaworski
Czarodzielnica - majowe swieto.
Czarodzielnica - majowa noc.
Noc zwiewnych marów.
Noc cieplych czarów.
Czarodzielnica - majowa noc.
Czarodzielnica - majowe swieto.
Czarodzielnica - magiczny stan.
Wychodza z nory magiczne stwory.
Ida przez bory, ida w tan.
Rumor, humor, huk, harmider.
Dzikie harce rozhowory.
Hucza bory, lesne stwory.
Lesne strachy ida w tan.
Golodupce i utopce.
Lamie nawie lesawiki.
Wily zmory, dziad borowy.
Ida w plasy, ida w tan.
Smichy, hihy, plasy dasy.
Hece draki, rozgardiaki.
Poludnice odmiennice.
Lel i Polel ida w tan.
Golodupce i utopce
Lamie, nawie, lesawiki
Wily, zmory, dziad borowy.
Babajagi ida w tan.
Wiec czaruchy zaczynajmy.
Czary nasze odprawiajmy.
Czarna noc niech dzis króluje.
Czarom naszym patronuje.
Czary, czary odprawiajmy.
Dana, dana - odmawiajmy.
Wokól ognia tanczmy w kolo.
Niechaj bedzie nam wesolo.
(Żywiołak)
***
A "Noc Kupały" na stałe zagościła na mojej playliście ;D
- Location:Toruń
- Mood:
cheerful - Music:Żywiołak
Zakrada mi się do ucha
Twój szept,
krąży w myślach,
nie potrafię przestać
wierzyć w niego...
z czasem zostaje mi
tylko nieznaczny zarys,
kiedyś powiem Ci,
że nie jestem twoim kaprysem,
jestem człowiekiem,
myślę i czuję,
więc nie przestawaj
- Location:toruniento
- Mood:
pessimistic - Music:Vas - Bardo
Kanopa została schowana wewnątrz otchłani piekieł. Władcy kręgów, zrozumieli błąd, jaki popełnili w przeszłości. Lecz zbyt obawiają się gniewu niebios, by uwolnić Baloka. Najpotężniejsze demony, pradawni władcy, a martwią się opinią aniołów. A Ty! Rozjemca! Jak możesz być obdarowany takimi mocami, skoro nie masz bladego pojęcia o naszym świecie. Jesteś zupełnym ignorantem. A dano Ci olbrzymią władzę! Mam tylko nadzieję, że wykażesz się rozumem- ujęła jego podbródek, zwracając twarz Matiego ku sobie- i będziesz sprawiedliwy. Jutro masz stawić się w kaplicy San Michael, jakiś anioł wprowadzi Cię w zakres twoich obowiązków.
-Ale ja jeszcze na nic się nie zgodziłem!
-Mój drogi, czy ktoś Cię pyta o zdanie?- diablica uśmiechnęła się figlarnie i wyszła z mieszkania.
Mati twierdził, że chyba ma halucynacje. Anioły, diabły, demony? Ktoś się tu wyjątkowo kiepskich książek naczytał.
Jeszcze bardziej skołowany, położył się spać. Lecz sen długo nie nadchodził. Myśli w jego głowie doprowadzały go do rozpaczy. Nie potrafił, nie chciał uświadomić sobie wagi zaistniałych dzisiaj zdarzeń. Znużony zasnął.
Następnego dnia udał się na spotkanie z aniołem. Ten wyłożył mu zasady jego pracy. Dowiedział się o raportach, wizytacjach. Teraz on jest kimś w rodzaju sędziego najwyższego. Wszelkie konflikty w obszarze kręgów, będą rozwiązywane przez niego. A wszelaka działalność Matiego, będzie kontrolowana przez wysłannika niebios. Błogosławiony Kalander będzie odtąd towarzyszył jego pracy.
***
Tak to się zaczęło. On i Kalander wysłuchiwali skarg diabłów. Demony nie poniżały się do tego poziomu. Jak co roku, poszczególne kręgi składały raporty. Poza tym nie zamierzały mieć styczności z rozjemcą. Ale czuły przed nim jakiś respekt. Pomimo jego ludzkiego pochodzenia, wyczuwały w nim jakąś cząstkę inności.
To właśnie ta cecha, tak zafascynowała Sylvię. Teraz już zrozumiał, że podtrzymywanie ich związku nie ma sensu. Nie potrafił być z diablicą, nawet z taką, która próbowała, specjalnie dla niego, zachowywać się jak zwyczajna kobieta. Ale raczej jej to nie wychodziło. Przy licznych kłótniach, objawiał się jej temperament. A dzisiejsza wymiana poglądów przeciążyła szalę. Odzwyczajona od zachowań jej normalnych, tu w Tomanie zachowywała się jak inne kobiety. Zaczynała męczyć już Matiego. Zachwyt minął. Teraz pozostało przyzwyczajenie. Spacerował wzdłuż rynku Staromiejskiego. Zawędrował aż pod kaplicę San Michael. Wstąpił do niej. Chciał sprawdzić, czy coś się zmieniło. Drzwi były ciężkie, z rzeźbionymi okuciami wyglądały imponująco. I, jak przystało na duże, ciężkie drzwi, skrzypiały niemiłosiernie. W środku nie było nikogo. Mati usiadł w ostatniej ławce. To miejsce było dostojne, przygniatało każdego swoją majestatycznością. W końcu to świątynia Archanioła Michała, najpotężniejszego z aniołów.
Przez cały okres swojej pracy, nie poznał jeszcze archanioła. Pół roku minęło, a on spotkał tylko kilku nędznych diabłów, skarżących się na traktowanie w piekle. Jakże on nimi gardził. Plugawe istoty zanudzające opowieściami o wywyższaniu się demonów. Musiał nauczyć się ich słuchać, by osądzić, czy to co mówią jest warte interwencji. Na samym początku Mati reagował za każdym razem, lecz z czasem nauczył odróżniać rzeczy, które warte są podejmowania działań.
- Location:Toruń
- Mood:
hopeful - Music:Oasis