You are viewing [info]rockmargot's journal

Jun. 28th, 2011

  • 3:24 PM

z nad parującej filiżanki herbaty
kruchość mej duszy unosi się
wraz z parą w przestrzeń 
myśli w ekstazie krążą po głowie
wciąż wpadają na siebie, zapętlają się i błądzą
staram się połączyć je w całość
lecz one wiedzą lepiej
jedynym lekarstwem jesteś Ty.

ckliwości...

  • Jan. 22nd, 2011 at 4:39 PM

 chociaż chcę
przecież pragnę
to jednak wiem
to jednak wiem, że to tak nie naprawdę jest....

zatraciłam się
za bardzo chcę
z może znowu potrzebuję cię

Jan. 5th, 2010

  • 10:04 PM

 





słowami się bawię

w chowanego

skrywam je w sobie głęboko



na pokaz

etyka?

  • Oct. 20th, 2009 at 7:40 PM







sztuka
świadectwem piękna
uczynek
potwierdzeniem dobra
karykatura
ukazaniem brzydoty
zbrodnia
urzeczywistnieniem zła

Czemu piękno tak nas zachwyca,
a dobrze postępować nie chcemy?
Dlaczego brzydota nas odrzuca,
a zło tak pociąga?
Czym jest zło? Do czego służy...

May. 23rd, 2009

  • 10:54 AM





Wejść na szczyt

I nie spaść

Skoczyć

I nie upaść

Trwać

I nie przestać

Wierzyć

I mieć nadzieję

Być

I ciągle chcieć

Żyć


takie trochę na wyrost

  • May. 20th, 2009 at 11:18 PM




 

Otuli

Opatuli

Przytuli

Przymili

Zatai

W oddali

Już jest słowo

Na es

Seks... seks... seks...

Nie....

Szczerość?

 

Apr. 25th, 2009

  • 5:17 PM






Wyciągam

z szuflady słów

wnioski niewypowiedziane

zawieszam się

pomiędzy muszę a

chcę

odkładam

do szkatułki wrażeń

ideały niespełnione


bo się zakochałam w piosence ;D

  • Apr. 6th, 2009 at 8:19 PM








"
Czarodzielnica"
autor: G. Zak
zmiany drobne: R.Jaworski

Czarodzielnica - majowe swieto.
Czarodzielnica - majowa noc.
Noc zwiewnych marów.
Noc cieplych czarów.
Czarodzielnica - majowa noc.

Czarodzielnica - majowe swieto.
Czarodzielnica - magiczny stan.
Wychodza z nory magiczne stwory.
Ida przez bory, ida w tan.

Rumor, humor, huk, harmider.
Dzikie harce rozhowory.
Hucza bory, lesne stwory.
Lesne strachy ida w tan.

Golodupce i utopce.
Lamie nawie lesawiki.
Wily zmory, dziad borowy.
Ida w plasy, ida w tan.

Smichy, hihy, plasy dasy.
Hece draki, rozgardiaki.
Poludnice odmiennice.
Lel i Polel ida w tan.

Golodupce i utopce
Lamie, nawie, lesawiki
Wily, zmory, dziad borowy.
Babajagi ida w tan.

Wiec czaruchy zaczynajmy.
Czary nasze odprawiajmy.
Czarna noc niech dzis króluje.
Czarom naszym patronuje.

Czary, czary odprawiajmy.
Dana, dana - odmawiajmy.
Wokól ognia tanczmy w kolo.
Niechaj bedzie nam wesolo.
(Żywiołak)


***

 

Wzięło mnie na przyśpiewki ludowe ;D cuuudo
A "Noc Kupały" na stałe zagościła na mojej playliście ;D

zachcianka?

  • Mar. 6th, 2009 at 11:54 PM







Zakrada mi się do ucha

Twój szept,

krąży w myślach,

nie potrafię przestać

wierzyć w niego...

z czasem zostaje mi

tylko nieznaczny zarys,

kiedyś powiem Ci,

że nie jestem twoim kaprysem,

jestem człowiekiem,

myślę i czuję,

więc nie przestawaj

szeptać mi do ucha...


Tags:

Rozjemca cz. 4

  • Mar. 3rd, 2009 at 10:18 PM

Kanopa została schowana wewnątrz otchłani piekieł. Władcy kręgów, zrozumieli błąd, jaki popełnili w przeszłości. Lecz zbyt obawiają się gniewu niebios, by uwolnić Baloka. Najpotężniejsze  demony, pradawni władcy, a martwią się opinią aniołów. A Ty! Rozjemca! Jak możesz być obdarowany takimi mocami, skoro nie masz bladego pojęcia o naszym świecie. Jesteś zupełnym ignorantem. A dano Ci olbrzymią władzę! Mam tylko nadzieję, że wykażesz się rozumem- ujęła jego podbródek, zwracając twarz Matiego  ku sobie- i będziesz sprawiedliwy. Jutro masz stawić się w kaplicy San Michael, jakiś anioł wprowadzi Cię w zakres twoich obowiązków.

-Ale ja jeszcze na nic się nie zgodziłem!

-Mój drogi, czy ktoś Cię pyta o zdanie?- diablica uśmiechnęła się figlarnie i wyszła z mieszkania.

Mati twierdził, że chyba ma halucynacje. Anioły, diabły, demony? Ktoś się tu wyjątkowo kiepskich książek naczytał.

 Jeszcze bardziej skołowany, położył się spać. Lecz sen długo nie nadchodził. Myśli w jego głowie doprowadzały go do rozpaczy. Nie potrafił, nie chciał uświadomić sobie wagi zaistniałych dzisiaj zdarzeń. Znużony zasnął.

   Następnego dnia udał się na spotkanie z aniołem. Ten wyłożył mu zasady jego pracy. Dowiedział się o raportach, wizytacjach. Teraz on jest kimś w rodzaju sędziego najwyższego. Wszelkie konflikty w obszarze kręgów, będą rozwiązywane przez niego. A wszelaka działalność Matiego, będzie kontrolowana przez wysłannika niebios. Błogosławiony Kalander będzie odtąd towarzyszył jego pracy.

***

Tak to się zaczęło. On i Kalander wysłuchiwali skarg diabłów. Demony nie poniżały się do tego poziomu. Jak co roku, poszczególne kręgi składały raporty. Poza tym nie zamierzały mieć styczności z rozjemcą. Ale czuły przed nim jakiś respekt. Pomimo jego ludzkiego pochodzenia, wyczuwały w nim jakąś cząstkę inności.

To właśnie ta cecha, tak zafascynowała Sylvię. Teraz już zrozumiał, że podtrzymywanie ich związku nie ma sensu. Nie potrafił być z diablicą, nawet z taką, która próbowała, specjalnie dla niego, zachowywać się jak zwyczajna kobieta. Ale raczej jej to nie wychodziło. Przy licznych kłótniach, objawiał się jej temperament. A dzisiejsza wymiana poglądów przeciążyła szalę. Odzwyczajona od zachowań jej normalnych, tu w Tomanie zachowywała się jak inne kobiety. Zaczynała męczyć już Matiego. Zachwyt minął. Teraz pozostało przyzwyczajenie. Spacerował wzdłuż rynku Staromiejskiego. Zawędrował aż pod kaplicę San Michael. Wstąpił do niej. Chciał sprawdzić, czy coś się zmieniło. Drzwi były ciężkie, z rzeźbionymi okuciami wyglądały imponująco. I, jak przystało na duże, ciężkie drzwi, skrzypiały niemiłosiernie. W środku nie było nikogo. Mati usiadł w ostatniej ławce. To miejsce było dostojne, przygniatało każdego swoją majestatycznością. W końcu to świątynia Archanioła Michała, najpotężniejszego z aniołów.

Przez cały okres swojej pracy, nie poznał jeszcze archanioła. Pół roku minęło, a on spotkał tylko kilku nędznych diabłów, skarżących się na traktowanie w piekle. Jakże on nimi gardził. Plugawe istoty zanudzające opowieściami o wywyższaniu się demonów. Musiał nauczyć się ich słuchać, by osądzić, czy to co mówią jest warte interwencji. Na samym początku Mati reagował za każdym razem, lecz z czasem nauczył odróżniać rzeczy, które warte są podejmowania działań.